Są litery by je składać w słowa, a słowa by układać zdania. Czasem wystarczą cztery słowa, by miały sens Należy je tylko znaleźć. Wtedy powstaje fraszka. Z fraszek powstaje groch z kapustą (Cicer cum caule mistrza TUWIMA), często -tak jak z moich- robaczywy groch i zepsuta kapusta, ewentualnie kiszona, co jest do zjedzenia, zresztą polskie danie. Fraszka ma tę wartość, że pozwala uważać się autorowi za geniusza, choć pisze tak skromie. Za to okrywa tajniki duszy ludzkiej, szczególnie mężczyzny, z jego ukrytą tęsknotą za nieustającym Erosem, który przesyca mu duszę.
Fraszek nie za wiele, gdy wzbudzą w męskim ciele, przemożną ochotę, by uszanować cnotę.
Być może, a na pewno, wiele mądrości się powtarza, boć "repetitio est mater studiorum", jak mawiał mój zacny kolega Owidiusz. Uczcie się zatem wiekopomnych mądrości, ku pożytkowi swojemu. Moja zacna koleżanka św.pamięci Pani Ewa Kępińska pisała wyborne fraszki, którym moje nie dorównują, mniej Panie pieczę nad jej duszą, kontynuatorka tradycji polskiego fraszkodziejstwa. Oby moje zabłądziły pod strzechy i pod dach namiotów.
Biedny Homer
Nie porównujcie mnie z Homerem
Nie pisał fraszek więc jest zerem
Granica więzi?
Gdy pozwala mi odpiąć stanik
Przestaję mówić jej „pani”
Samoocena
Wylewam litry potu
A moje fraszki bez polotu
Było, minęło
Się miało
To ciało
Wierny do grobowej deski
Chcę leżeć przy tobie
Nawet w grobie
Hurra
Moja afrodyta
Nareszcie zdobyta
Moje niestety nie
Niejedna panna z tego słynie
Że pod sukienką ma cztery dynie
Wierność do kwadratu
Mam żonę spod znaku panny
Stąd mój zachwyt nieustanny
Oj ile tych magnesów
Twoje uroda działa jak magnes
Więc wciąż cię pragnę pragnę pragnę
Droga do celu
Od nitki do kłębka
Już jest blisko pępka
Uważaj doznasz porażenia
W tobie jest tyle słońca
Patrzałbym na cię bez końca
Oczekiwanie kurek
Mamy nadzieję
Że pan nasz dziś zapieje
Nieudacznik
Nie ma siły tura
Ni jurności kura
Zawiedziona
Niewiele po nim się spodziewa
Kurewa
Mam pojemne Serce
Żyje więc w rozterce
Pięknych panien bez liku
Którą stawić na świeczniku?
Warunek nie do odparcia
Będę dla ciebie grzeczny
Jednak w dążeniach mych nie przecz mi
Załamał się?Chociem zbereźnik niecnota i gad
Będę cię nosił na rekach przez świat
?
Do szczęści nie trzeba mi wiela
Kochanki i przyjaciela
Przemiana pokoleń
Epoka była Izydora
Teraz na mnie pora
Poddany?
Klęczę u twego podnóżka
Błagam zaproś do łóżka
A fe!!
Do cudzej żony bije pokłony
Z własną mu za ciasno
Wilk w ludzkiej skórze?
Gdy zakwitną białe bzy
Na dziewuchy szczerzę kły
Wilk i Kapturek
Babciu dlaczego masz takie duże oczy?
By cię Kapturku zauroczyć
Babciu dlaczego masz takie duże uszy
By cię do mego łóżka skusić
Poddany?
Będę ci służył cała mocą
Dniem i
Tu nie obowiązuje statystyka
Czy skuteczność modlitwy
Można mierzyć testem Studenta
Się wspomagają
Narastanie dewocji idzie w parze
Z Narastaniem demoralizacji
Kłamstwo dziura w prawdzie
Poznanie to układanka z puzzli prawdy
Wtedy w obowiązywała tonacja moll
Tyle łez krwi i ofiar
By można teraz bredzić
W wielu tonacjach
Najlepsza modlitwą
Służba człowiekowi
Na lepsze mnie nie stać
Moje fraszk zakalcem
Stwórca pogrozi mi palcem
Dwa spiski
Rosjanie mieli spisek Dekabrystów
My mamy spisek makabrystów
Pogróżka
Z moimi fraszkami się licz
Bo na przywary to bicz
Bujajmy w obłokach
Głowa do góry
Tak nisko są chmury
Cecha do naśladowania
Nie lubię być pierwszym
Nie ma kogo kopać
Żarty na bok
Nie żartuj z żartownisia
Bo się obrazi nie na żarty
Mania prześladowcza
Ta myśl chodzi za mną przez całe życie
Myśl o pieniądzach
Jest taki jeden
Taki mały
A taki mały
Oratorzy
Są brzuchomówcy głupio mówcy
I strachomówcy
Różne są mowy
Kiedyś była mowa-trawa
Obecnie jest mowa-cykuta
Precz z nim
Grabarz żeruje
Na cudzym nieszczęściu
Życzenia fizyka
Żeby cię czarna dziura pochłonęła
Prosta mowa
Wypowiadaj sie konkretnie
Do ręki
Marsz marsz polonia
Mierni w tłumie czuja się raźniej
Rzecz do naśladowania
Niech by ludzie szczebiotali jak ptaki
Mniej by było obrazy boskiej
Nie można mieć wszystkiego
Może i mam talent
Ale nie czytelników
Nie zasługujesz
Niech by te herezje
Uchroniły mnie od zapomnienia
Strzeżcie się styków
Potem rosą
Styku skutki
Przychówek malutki
Nie zawsze z kobietą udaje się zrymować
Taki rym to jest podnieta
Gdy w pobliżu kobieta
Mądrzy ci Grecy
Gdyby nie Eros gdyby nie Psyche
Żyło by się licho
Z wiekiem ożywienie się kończy
Miał przy sobie plastyk
Raz ożywał raz stygł
Gdyś sam zbereźnik!
Wszystko mnie w niej zachwyca
Zbereźnica
W cukierni?
Mówią o niej plotki
Że ma towar słodki
Palenisko musi być gorące
Żyjmy z sobą za pan brat
Ty masz palenisko ja mam wsad
Na plaży nudystów?
Spotkała golasa
Zaraz z nim hasa
Nobel dla mnie
Fraszko rób ze mnie płodny
Sztaudyngera godny
W to mi graj
Zaleta zepsucia
Była jak zepsuty komputer
Często się zawieszała
(na szyi)
Oszczędzaj go
Ma do niego taką atencję
Chce więcej i więcej
Cnoty nie obronisz
Świat mi się przy tobie chwieje
Porzuć wszelka nadzieję
Ofelia niestety
Nie została zdobyta
Moja Afrodyta
Wino kobieta i śpiew
mężczyźnie gotuje się krew
Nie potrzeba innych drew
W dzisiejszej Polsce
Suchą nitkę najczęściej
Oblewa się pomyjami
Przysięga desperatki
Oddaje się w twoje ręce
I pod twoje ciało
Niczego nie pragnę więcej
Oby długo to trwało
Przykazania Ksantypy
Nie będziesz miał innych bogiń przede mną
Imienia mego nie wymawiaj daremno
Każdy dzień ze mną będziesz święcił
Czcij nagi moje i ręce
Miły jednak sen
Sen o niebieskich migdałach
Marzenie śniętej głowy
Podstawowa motywacja
Miał motywację by ją poderwać
W jej ciele maleńka przerwa
Nie grzesz
Mam grzeszny cel ja
To Kornelia
Golizna nie wystarczy
Koledze sprzyja
Mnie nie
Ja jestem goły
On ma mienie
Mieszane uczucia
U gosposi
Nie uprosi
Powszechność
Najpierw zaczarowany
Potem rozczarowany
Vice versa
Osaczona
Potem żona
Kłusownicy?
Ona zakładała sidła
A on złapał ją do klatki
Małżeństwo?
Dudni woda dudni
Wskoczyli do studni
Najlepsze połączenie
On orzeł ona gęś
Łączy ich więź
Jakie to szczęście
Od kołyski do chwili ostatniej
Jesteśmy w Erosa matni
Zakochany
Uznaje feromony
Tylko od żony
Świntuch ze mnie
Gdyś seksualny inwalida
Utnij co już ci się nie przyda
Bom nie tak genialny
Mój los podobny do Villona
Rzuca kochanka mnie i żona
Dla geniusza tego mam współczucie
Kasia mu poskąpiła uciech
I mnie skąpiło panien wiele
Tego co jest najlepsze w ich ciele
Chociem nie szczędził im pochwały
Mawiały zadatek masz za mały
Pierwsza odsuwa się panna Czesia
Takiego nie chce mieć obwiesia
Puściła kantem mnie Barbara
Za cóż spotkała mnie ta kara
Wkrótce straciłem też Marcysię
Ta bardzo podobała mi się
Kolejna była Ewcia krasa
Oj z taką chętnie bym pohasał
Nie dostąpiłem także Hanki
Nie skosztowałem z nią hulanki
Aż wreszcie pewną Kasię’m zoczył
Jej widok tak mnie zauroczył
Że gotów byłbym pójść do piekła
Gdyby mi wtedy „tak” odrzekła
Tak strzegły wszystkie bramy cnoty
Choć nie brak było im ochoty
Pewnie był feler we mnie jaki
Gdzie są ukryte tego znaki?
Nos jest za mały albo uszy?
Tym żadnej panny nikt nie skusi
Inny potrzebny walor męski
Kto ma go to ten jest zwycięski
Nie zdradzę całej tajemnicy
Walor zakryty test w przyłbic
Inne są ważne także cechy
Co pannie mogą dać uciechy
Postawę musisz mieć herosa
Oznaki mieć pełnego trzosa
I pojazd marki zagranicznej
I znajomości bardzo liczne
A ja? chociem nie rzezimieszek
To pusty u mnie stale mieszek
Nie zdołam go napełnić pracą
Tym się sposobem nie bogacą
Tacy jak ja nieudacznicy
Goli jak dzieci są ulicy
Ich los podobny do Villona
Jego przyjmuję za patrona
Talentu u mnie nie tak wiele
Lecz chciałbym być mu przyjaciela
Wypłakać swoją dolę kruchą
Jak jemu tak i mnie z dziewuchą
Co noszę w sercu jak on Kasię
Nie szły amory zadrę ma się
Jak drzazga kłuje poprzez lata
Gdy taka zada sercu mata
Pociechą dla nas jego strofa
Skarży się że go nie chce kochać
Ta co ma ślepki jak węgielki
Tragizm mężczyzny bardzo wielki
Gdy wzgardzi taka co zniewoli
Brak wtedy w życiu jakby soli
Ja swoją dolę w smutku topię
Miast szczęścia w sercu mam utopię
Gdy nie steruje tobą Eros
To z ciebie dwa lub jedno zero
Gdy brak ci Psyche
To życie twoje liche
W tym całe szczęście
Bo nowe czasy idą
Ludzkością rządzi libido
I gdy ma je ona
Ten dziewczynę zbałamuci
Komu dokuczają chuci
Boś niecnota
Duch nieczysty we mnie siedzi
Chociaż chodzę do spowiedzi
Tak mało ich miałeś
Już nieczynne są po trosze
Te moje trzy grosze
Nie molestuj
Natrętny
Całował by i piety
Tak to się nazywa?
Kiedyś jeździły do wód
Miały w tym jakiś powód
Dzisiaj są sanatoria
Gdy przypili je cykoria
Ważna treść niewieścia
Myśli jej są pełne treści
Kiedy wreszcie mnie popieści
I tak już zostanie
Wszystko co męskie nie było mi obce
Już gdy byłem chłopcem
Po dłuższym czasie
Jestem w ambarasie
Umówił się z nią na wymianę myśli
Perspektywy przed nią kryśli
Oboje potem zamilkną
Robią przerwę dłuższą chwilkę
Może oczarować
I czarownica
Zachwyca
Gdy powabu wiele
W jej ciele
Kuracja zastępcza
Cisną się na potęgę sprośności
Gdy to co ma się nie prości
M i s t r z
Boy Żeleński to był okaz
Pisał różne rymy zdrożne
Wszystko czynił to na pokaz
Gorszył tym panie pobożne
Mnie nie stało zaś talentu
Nie mam takiej jak on weny
Treść u mnie bardziej pokrętna
Bo są gorsze u mnie geny
Jak mnie gorzka chandra chwyci
Stworzę jakiś brzydki slogan
Którym się czytelnik brzydzi
A mnie chwyta grzeszna trwoga
Że to wszystko pewnie gender
Posły na mnie się oburzą
Trzeba iść za czasu trendem
Przeklną mnie także kapłani
Że poczynam sobie śmiało
Im do panien ani ani
Za to im pieniążków mało
Chociaż czasem uszczknie któryś
Gdy cielesność mu dokuczy
Urok mamy albo córy
Jak nas doświadczenie uczy
Zdrowsze choć uzależnia
Lepiej pisać sprośne fraszki
Niż pociągać wódę z flaszki
I to i to dobre
Lepiej głaskać panny piersi
Niż napisać sprośny wierszyk
'
Całus
Ta za mało
Potrzebne mi całe ciało
Życie towarzyskie
Kiedy chcesz kogoś uszczęśliwić
Opowiedz mu o swoich niepowodzeniach
Kiedy chcesz kogoś zmartwić
Opowiedz mu o swoich sukcesach
Marsz marsz Polonia
Niewielki ciałem
Niewielki duchem
A miota obuchem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz